poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Vegańskie cukiniowe ciasto z karobem i owocami goji

Tak już mam, że veganizm mi służy.
Widzę, jak funkcjonuje moje ciało, kiedy nie zatykam jego wolnej przestrzeni nabiałem, choć czasem robię sobie wolne.
W miniony weekend Magda powiedziała, że nie czuje presji żywieniowej z mojej strony. Tak już chyba mam, że nie lubię narzucać komuś co ma zjeść, jak chce skosztować, powiedzieć, że dobre...to jestem za, ale wmuszanie komuś vegańskich potraw zdecydowanie nie jest w moim stylu.
Uwielbiam natomiast zaskakiwać odbiorców mojej kuchni podając ciasto, a kiedy pytają, z czego zrobione, odpowiadam, że z cukinii :)
Tak, sezon cukiniowy w pełni...i żeby jakoś rozkoszować się dalej tym fantastycznym warzywem, postanowiłam upiec z niego ciasto...
Piekło się cudownie, dzieląc jedną półeczkę w piekarniku z pasztetem cukiniowym...jakoś przeżyły blaszki ten czas, a dom wieczorem pachniał przepysznie...
Co tu dużo mówić, karmienie zmysłu smaku jest moim ulubionym zajęciem w życiu...no, może zaraz po dzieleniu się miłością do ashtanga yogi...

Składniki uporządkowane wg pięciu przemian:

Z - cukinia starta na tarce o drobnych oczkach
Tu zatrzymam się na chwilę i powiem, że cukinia chwilę postała starta w misce, odcisnęłam z niej sok bez dodawania soli. Z cukinii też nie wydrążyłam pestek, bo uważam, że w nich zawarta jest kwintesencja witaminowa, nie kłócą się z ciastem, więc po co je ruszać...?
Z - owoce żurawiny i goji, słonecznik
M - cynamon
W - soda oczyszczona
D - mąka orkiszowa przesiana przez sitko
O - szczypta kurkumy, karob
Tu też na chwilę się zatrzymam. Karobu wcześniej dodawałam więcej, teraz wolę zdecydowanie, kiedy jest go mniej, ciasto nie wydaje się być ciężkie, a smak czekoladowy zostaje.
Z - oliwa, mąka kukurydziana
Z - cukier muscovado i syrop z buraków
Nie ma znaczenia jaka jest oliwa...najważniejsze, żeby była :)
Z - mleko ryżowe
M - płatki owsiane
dodać je wtedy, kiedy ciasto jest jeszcze zbyt wodniste, doskonale wiążą sok z cukinii, jaki się jeszcze wydobył.

Ciasto powinno być takie pomiędzy wodnistym, a zbitym. Specjalnie nie podaję proporcji, bo najważniejsze jest patrzenie na to, co się robi.

Piekłam w 200 stopniach około 60 minut.
Smacznego...





4 komentarze:

  1. spróbowałam i pysznie się udało!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się...u mnie w pracy zrobiło furrorę, ciekawe, jak goście na nie dziś zareagują :)

    OdpowiedzUsuń