czwartek, 18 sierpnia 2011

Kawa, kawusia, kawuniunia, w której zakochał się świat...

Chata na Zagroniu....magiczna chwila, cudowni ludzie...i wspomnienie kawy, której zapach roznosił się po całej chatce...a niekiedy nawet dobiegał na podwórko i przyciągał do kuchni pracowite pszczółki, które szykowały kubeczki i czekały z utęsknieniem na jej smak...

Składniki:
kawa mielona, mleczko sojowe, korzeń imbiru

Przyprawy:
kurkuma, lukrecja, goździki, cynamon, anyż

Wykonanie:
Do garnka:
O - wrzątek, kawa mielona, szczypta kurkumy
Z - szczypta lukrecji
M - imbir, goździki, cynamon, anyż

Pogotować kilka minut na małym ogniu.
Zdejmowałam kawę z pieca kaflowego na drzewo, przelewałam do pięknych, starych imbryczków i wynosiłam na trawę...





3 komentarze:

  1. Och, Aniu, czuję aż ten zapach i smak, i trawę łaskoczącą stopy - choć nigdy tam nie byłam, nie poczułam. Ładnie napisane i tak się tej kawy chce!..

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda ,że wirtualnie nie można posmakować tej kawy

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tę kawę, piję codziennie.

    OdpowiedzUsuń