
I kombinuję ile się da, mieszam smaki, obserwuję składniki, wącham, zanim połączę je w całość.
Ostatnio naszło mnie na mak, zapytałam koleżanki z pracy, czy nie został Jej z pieczenia smakołyków świątecznych, dzięki temu dostałam cały kilogram, skrzętnie ukryty w Jej kuchni.

Tak w skrócie o walorach odżywczych maku.
A co ja zrobiłam?
- Białą soczewicę namoczyłam we wrzątku na jakąś godzinkę, spęczniała ładnie, ugotowałam w świeżej wodzie, zmiksowałam.
- Ziemniaki obrałam, pokroiłam w plasterki, opruszyłam pieprzem cayenne, nakładłam czosnek, majerankiem jeszcze odrobinę podsypałam, polałam olejem rzepakowym. Zapiekłam jakieś 40 min w piekarniku.
- Upieczone ziemniaki zblendowałam - M
- Dodałam czarnej gorczycy - M
- Sos sojowy - W. Warto zastąpić tu sól sosem sojowym, bo soczewica ugotowana z ziemniakami są dość gęste.
- Sok z połówki cytryny - D
- Szczypta kurkumy - O
- Olej rydzowy - Z
- Mak - Z
- Pasta była ciut za gęsta, dolałam troszkę mleka migdałowego - Z, ale można spokojnie wrzątkiem zastąpić - O.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz